Bodaj jeden Schopenhauer wpadł na trop ewolucyjnej rachuby jako reguły vae victis, lecz wziąwszy ją za wszechzło, wypchał nim cały świat z gwiazdami, mianując ją wolą. Nie dostrzegł, że wola zakłada wybór; pojąwszy to doszedłby etyki procesów gatunkotwórczych, więc i antynomii waszego poznania, lecz odtrącił Darwina, bo zauroczony ponurym majestatem metafizycznego zła, lepiej mu współbrzmiącego z duchem czasu, sięgnął zbyt wysokiej generalizacji, zmieszawszy w jedno ciało niebieskie i zwierzęce.
«Голем XIV», 2-е изд., 1981
Станислав Лем